Nie zjem niczego przez 12 godzin.
Wiem, że to nie brzmi jak coś wielkiego, kiedyś było to dla mnie minimum- nawet jak w ciągu dnia zjadłam za dużo to nigdy nie jadłam po 6, ale z przyzwyczajeniami po wakacjach nie jest to takie łatwe. Właściwie jem bez przerwy będąc w domu. Naprawdę nie wiem jak udało mi się utrzymać wagę, pomimo takich zmian, ale to zdecydowanie pozytywne zaskoczenie. Cud, raczej. Nie potrzebuję sprawdzać gdzie leży granica i chcę jak najszybciej przestać, żeby nie przytyć.Dlatego nic nie zjem do 6am. Choć wstanę o 5, a śniadanie było pierwszą rzeczą, jaką robiłam po otworzeniu oczu. ZAWSZE. Ale przecież mogę to kontrolować, prawda?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz