piątek, 6 lipca 2012

a little jogging story today.

od pierwszego dnia wakacji (ie.30 maja) biegam. z koleżanką, czasem bez. wychodzi średnio co drugi wieczór. od jakiegoś czasu upały znacząco nam te biegi utrudniają, ale dzisiaj lało. zaczęło w mgnieniu oka, 4 minuty przed ósmą. byłam już gotowa do wyjścia i nagle tak się zrezygnowałam, że bezmyślnie gapiłam się przez okno. wtedy, tak samo nagle jak zaczęło padać, przestało. poszłam więc, biegałam, po jakiś 15 min wróciłam, aby zacząć kolejne 'tam i z powrotem', ale znowu zaczęło lać. spoglądając na zegarek doszłam do wniosku, że 15 minut to niewiele i postanowiłam nie przerywać- biegłam w miejscu, pod zadaszeniem nad drzwiami kolejne 20 minut i wtedy przestałam, robiąc w końcu coś, z czego mogę być dumna. bo to chyba o to właśnie chodzi w kształtowaniu w sobie silnej woli- żeby nie odpuszczać ani najmniejszego razu.
---stay motivated---keep bearing in mind to control what you eat---become skinny---begin to love yourself.