Chyba udało mi się. Nie pamiętam już kiedy ostatni raz wymiotowałam. W te wakacje było pełno momentów, kiedy czułam się absolutnie pełna i miałam ochotę sobie 'ulżyć'. Zwłaszcza wczoraj. Nawet szukałam jakiś środków przeczyszczających, ale na szczęście niczego nie znalazłam. O wymiotowaniu pomyślałam, ale wiedziałam, że nie było takiej opcji. I jestem z tego dumna.
Wakacje minęły mi dość obficie. Nie żałowałam sobie. Trudno zresztą byłoby się ograniczać na wakacjach w Polsce, potem Francji, Hiszpanii i w UK też zresztą łatwo nie jest. ASDA pęka promocjami, Maki na każdym kroku. Cały ten rok z resztą taki był. Jutro nowy początek. 1 września. Ostatni rok collegu. Za rok studia. Chcę jakoś wyglądać. Ten rok chciałabym poświęcić na zmianę przyzwyczajeń. Nie ważne, że tyle razy mi się nie udało. Dam sobie kolejną szansę. Tym razem będzie inaczej, bo już nie mogę na siebie patrzeć. Dalej stoję przy 55kg, ale mam wrażenie, że stałam się okrąglejsza. Na tych wakacjach naprawdę poczułam, że żyję i chcę więcej. Bo mogę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz