sobota, 21 kwietnia 2012

TERAZ albo nigdy.

Pora na postanowienia- znowu. Tym razem będę się pilnować. Lato coraz bliżej.
-dzisiaj: 0 jedzenia- absolutnie nic więcej.
-jutro: tylko obiad(żeby matka się nie czepiała). +zielona herbata na śniadanie i kolację.
-przez cały tydzień: tylko śniadania i obiady+ nie więcej niż 700kcals dziennie.
STAY STRONG.

piątek, 20 kwietnia 2012

dzisiaj.

Wschód słońca udowodnił już, że noc potrafi życiowe postanowienia; przysięgi 'śmiertelnie' poważne zamienia w nic nie warte gruszki na wierzbie. I kim tak na prawdę jestem, skoro nie potrafię dotrzymać obietnicy danej samej sobie? Świadomie popełniać błąd i nic z tym nie zrobić? Brak zasad? Silnej woli? Siły psychicznej? Lenistwo? Nie. To chyba jednak idiotyzm.

środa, 18 kwietnia 2012

taka prawda...

początki bywają różne. niektórzy od chwili, kiedy postanowią coś zmienić, pedantycznie dążą do celu, który sami ambitnie potrafili sobie wyznaczyć na drodze ku nieosiągalnej perfekcji. inni mogą mieć do pokonania wiele przeszkód, zanim jeszcze postawią pierwszy krok w tej sprawie. to niesprawiedliwe. to życie. być może właśnie dzięki temu bardziej później doceniają swój sukces? możliwe. nie chcę jednak przyznać zazdrości, bo to płytkie. nie mogę tylko dojść do wniosku, czy w tym przypadku bardziej moralne byłoby to, czy kłamanie- samej sobie.