czwartek, 7 czerwca 2012

pseudo-wyzwanie.

ok. mamy czternastą. właśnie na obiad zjadłam kawałek pizzy. z jednej strony nienawidzę się za to, że go w ogóle zjadłam, ale z drugiej strony, cieszę się, że skończyłam na jednym kawałku. teraz tylko  powinnam wytrzymać do wieczora. ale chcąc stawić sobie 'wyzwanie' (tak, teraz takie coś jest już dla mnie wyzwaniem, ale pracujemy nad sobą ;/) decyduję nie jeść przez 24 godziny- tak dla okrągłości- jedną dobę. do jutra do czternastej- tylko woda. będzie dobrze. musi być. znaczy... nie boję się o to, że będę głodna, bo nie będę. problem tylko z moją 'siłą woli', a raczej jej brakiem, oraz z wilczym apetytem;/ planuję pół godziny biegać po schodach, jak wczoraj. +dzienna dawka brzuszków- w końcu już prawie lato.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz